Zwiastun Maryi

Parafia św. Mikołaja w Bochni

Zwiastun Maryi - nr 8 (69) sierpień 2000r.

Miesięcznik Bazyliki Mniejszej Św. Mikołaja
Sanktuarium Matki Bożej Bocheńskiej


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]


Rzym jest i zawsze będzie prawdziwym sercem każdego
Roku Świętego, a Wielkiego Jubileuszu 2000 w szczególności

Jan Paweł II        



151 pielgrzymka z Bochni do Łapczycy - Czesław Sieczka
Wniebowzięta - ks. Wiesław Orwat
Błogosławieństwo nowych lektorów - ks. Wiesław Orwat
63 dni walki o niepodległość Polski, wolność narodu i wiarę - Maria Elżbieta Mroczek
Ja jestem z tych... - Michalina Pięchowa
Osiemdziesiąta rocznica "Cudu nad Wisłą" - Aneta Polit
Pielgrzymka Matek Róż Żywego Różańca - Barbara Krakowska
Mali Rycerze Miłosiernego Serca Jezusowego - Barbara Orzeł
Milenijna pielgrzymka nauczycieli do Włoch - Agnieszka Kołacz, Barbara Korol, Agnieszka Śliz
Polska Pielgrzymka Narodowa Wielkiego Jubileuszu do Rzymu - Anna Wójtowicz
Przydrożna kapliczka - Teresa Całka
ARKA: Jak uzyskać pomoc społeczną? - Cecylia Jaglarz
Bezdroża sekt: Ekologizm - Artur Sokalski
Zwiastunek Maryi dla dzieci - Anna Fisher
Ostry dyżur - Anna Fisher
Organy w remoncie - Czesław Sieczka
Pielgrzymka nauczycieli i wychowawców do Częstochowy - Barbara Krakowska
Wakacyjny konkurs
Ogłoszenia
VIII Festiwal Piosenki Maryjnej - zaproszenie
Stopka




Czesław Sieczka

151 PIELGRZYMKA Z BOCHNI DO ŁAPCZYCY

"Pochód wielce uroczysty, ze śpiewem, chorągwiami i muzyką. Ze zbliżaniem się orszaku procesjonalnego ku Łapczycy wychodzą naprzeciw niemu wieśniacy tamtejsi z obrazami i chorągwiami, poczem wspólnie powitawszy się nachyleniem chorągiew, postępują ku górze, na której kościół. Proboszcz tamtejszy, przybrany w ornat, z krzyżem w ręku, kropi tuż przy kościele święconą wodą orszak przechodzący, który wśród bicia dzwonów i ze śpiewem wchodzi do świątyni pańskiej. Po odprawieniu nabożeństwa, sumy i kazania obiadują pątnicy, a potem tak samo, jak przybyli, do miasta wracają".

Nie mniej bogate uroczystości pielgrzymkowe od zapisanych przed laty, a obecnie związane także z 660-leciem fundacji kościoła pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Marii Panny, mimo deszczowej pogody odbyły się 15 i 16 lipca 200 roku w Łapczycy przy licznym uczestnictwie mieszkańców Łapczycy i przybyłych gości.

Sympozjum popularnonaukowe VIA REGIA ANTIQUA poprzedziła Msza św. w kościele Narodzenia Najświętszej Marii Panny.

Zaproszeni goście i mieszkańcy Łapczycy zebrani w Wiejskim Domu Kultury wysłuchali z ogromną uwagą i zainteresowaniem 3 referatów. Po czym nastąpiło otwarcie wystawy pt. "Kościół przy bursztynowym szlaku". Wygłoszone referaty przybliżyły zebranym początki Łapczycy jak i sam kościół, jego historię i wystrój artystyczny.

Jerzy Okoński omówił badania wykopaliskowe na terenie Łapczycy, wskazując na niezwykłą obfitość śladów archeologicznych.

Inny wątek podjął referat P. Anety Stachoń zaczynający się od suplikacji czyli pieśni błagalnej, śpiewanej zwłaszcza w okresie klęsk - "Od powietrza zachowaj nas Panie!" Głównym tematem wystąpienia była procesja błagalna z Bochni do Łapczycy w 1849r.

Pielgrzymka to wędrówka do miejsc świętych, narodzenia, męczeństwa, cudownych objawień. Pielgrzymki symbolizują akty pokuty, są wyrazem czci, formą pobożności. Stają się okazją do odnowy duchowej, łączą elementy sacrum i profanum. Obejmują przedstawicieli różnych profesji. Można je podzielić na pokutne, dziękczynne i błagalne.

Referentka omówiła historię pielgrzymek podejmowanych przez władców, rycerzy i lud. W sposób barwny i plastyczny przedstawiła powody decydowania się na niebezpieczeństwa i trudy pielgrzymowania.

Nawiązując do Bocheńskiej pielgrzymki błagalnej odwołała się do kroniki parafialnej skąd dowiadujemy się, że kilka razy w stuleciu pojawiło się w Bochni morowe powietrze (cholera), które zbierało ogromne żniwo śmierci. 151 lat temu chorobę zażegnała błagalna pielgrzymka do Łapczycy.

Błagalna pielgrzymka z Bochni do Łapczycy liczy 151 lat i ciągle jest żywa wśród mieszkańców naszego miasta. Lato, niewielka odległość, piękny trakt komunikacyjny między łanami zbóż, dostarczają uczestnikom wiele wzruszeń i uniesień religijnych. Mówczyni zakończyła swoje wystąpienie refleksją: "Jakże jednak daleko dziś tej niemalże sielskiej wędrówce do trudu jej pierwszych uczestników, do ich śmiertelnego przerażania w obliczu nieuleczalnej choroby oraz do ich bezgranicznego zawierzenia i całkowitej ufności w Boże Miłosierdzie". Kustosz Muzeum w Bochni Jan Flasza zatytułował swoje wystąpienie "Arcydzieło architektury gotyckiej na uboczu, czyli kościół kazimierzowski w Łapczycy i jego konteksty historyczne". Odpust w "górnym" kościółku w Łapczycy miał wyjątkowo uroczysty charakter.


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



ks. Wiesław Orwat

WNIEBOWZIĘTA

15 sierpnia przypada Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Prawdę o Wniebowzięciu NMP ogłosił jako dogmat wiary papież Pius XII 1 listopada 1950 r. Konstytucją apostolską "Munificentissimus Deus": "...powagą Pana naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła i Naszą, ogłaszamy, orzekamy i określamy jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej" (Breviarium fidei VI, 105)

Na Wniebowzięcie możemy spojrzeć jako na dar otrzymany przez Maryję od Boga. Otrzymała Ona pełnię Bożego daru, pełnię łaski, ponieważ Bóg wybrał ją na Matkę swego Syna. Ze względu na Boże Macierzyństwo otrzymała przywilej Niepokalanego Poczęcia oraz pozostała zawsze Dziewicą. Również Wniebowzięcie Maryi jest łaską, którą została obdarowana ze względu na Dziewicze Macierzyństwo. Wyznając wiarę w tę prawdę w prefacji na Uroczystość Wniebowzięcia NMP Kościół modli się do Boga Ojca: "Nie chciałeś bowiem, aby skażenia w grobie doznała Dziewica, która wydała na świat Twojego Syna, dawcę wszelkiego życia".

Katechizm Kościoła Katolickiego uczy, że Maryja "dopełniwszy biegu życia ziemskiego z ciałem i duszą wzięta została do chwały niebieskiej i wywyższona jako Królowa wszystkiego, aby bardziej upodobniła się do Syna swego jako Pana panujących oraz Zwycięzcy grzechu i śmierci." (KKK 966). Ten, dla którego miała zawsze miejsce w swej duszy, Ten, którego przyjęła pod swoje serce, Ten, któremu dała życie, dziś przyjmuje Ją do swej chwały w niebie. Przyjmuje z ciałem i duszą po zakończeniu życia na ziemi. Ani Konstytucja apostolska "Munificentissimus Deus", ani Encyklika "Redemptoris Mater" nie rozstrzyga jak dokonało się przejście Maryi z życia ziemskiego do chwały nieba: bezpośrednio z pominięciem śmierci, czy też przez śmierć i zmartwychwstanie. Mówi natomiast, że nastąpiło to "po zakończeniu ziemskiego życia". Uczy także, że Maryja nie doświadczyła rozkładu ciała: "została zachowana wolną od zepsucia grobu, aby na podobieństwo Syna, po zwycięstwie nad śmiercią, z duszą i ciałem zostać wyniesioną do najwyższej chwały nieba i tam jaśnieć jako Królowa po prawicy tegoż Syna, nieśmiertelnego Króla wieków [1 Tm 1,17]" (Breviarium fidei, VI, 103).

Święto Wniebowzięcia Maryi już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa nosiło nazwę "Zaśnięcia Bożej Rodzicielki".

Maryja Wniebowzięta doznaje wywyższenia jako Królowa wszystkiego. Jako Królowa już uczestniczy w chwale zmartwychwstałego Jezusa: Króla, Pana panujących i zwycięzcy grzechu i śmierci. W Encyklice "Redemptoris Mater" Ojciec św. Jan Paweł II ujmuje to tak: "Chrystus posłuszny aż do śmierci, został wywyższony przez Ojca (por. FLp 2,8-9), i wszedł do chwały swego królestwa. (...) Maryja - służebnica Pańska uczestniczy w tym królowaniu Syna. Jej wyniesieniem królewskim nie przestaje być chwała służenia: wzięta do nieba nie zaprzestaje owej zbawczej "służby", w której wyraża się macierzyńskie pośrednictwo. Owa królewska służba Maryi to nieustanne wstawiennictwo do Boga za ludźmi - Jej duchowymi dziećmi. "Albowiem wzięta do nieba, nie zaprzestaje tego zbawczego zadania, lecz poprzez wielorakie swoje wstawiennictwo ustawicznie zjednuje nam dary zbawienia wiecznego." (RM 40, KK 62).

Uroczystość Wniebowzięcia NMP zwana jest również Świętem Matki Bożej Zielnej. W tym dniu rolnicy dziękują Bogu za plony ziemi, za ziarno, które zebrali z pól. Niech stanie się również dla nas okazją do dziękczynienia za opiekę Wniebowziętej Pani.

KKK uczy także, że Wniebowzięcie Maryi jest uprzedzeniem naszego zmartwychwstania. Jesteśmy bowiem wezwani, by kiedyś cieszyć się chwałą zbawionych w niebie. Jeśli będziemy wierni Chrystusowi, jeśli będziemy posłuszni Niebieskiej Królowej Maryi, jeśli będziemy współpracować z łaskami wyproszonymi nam przez jej pośrednictwo, możemy mieć nadzieję, że to, co Bóg przygotował dla Swej Matki w niebie, stanie się naszym udziałem.


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



ks. Wiesław Orwat

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO NOWYCH LEKTORÓW

Czytanie podczas Mszy św. tekstów Pisma św. z wyjątkiem Ewangelii Kościół powierza lektorom. W naszej parafii do grona lektorów należy 43 chłopców. Opiekunem tej grupy jest ks. Proboszcz Zdzisław Sadko.

20 VI br. w kościele św. Mikołaja w Bochni ks. Biskup Piotr Bednarczyk udzielił błogosławieństwa 11 chłopcom dopuszczając ich do posługi lektora. W homilii ks. Biskup podkreślił, że funkcja lektora jest bardzo ważna. Lektor czyta bowiem ludowi Bożemu słowo Boże. Ks. Biskup zachęcał chłopców, aby starannie przygotowywali się do czytania słowa Bożego. Powinni też przykładem swego życia dawać świadectwo o Chrystusie, który objawia się na kartach Pisma Świętego.

Po homilii ks. Biskup wezwał wszystkich do modlitwy, aby Bóg pobłogosławił kandydatów na lektorów. Po chwili cichej modlitwy Ks. Biskup odmówił modlitwę błogosławieństwa. Następnie kandydaci podchodzili parami do ks. Biskupa siedzącego przed ołtarzem, klękali i prawą ręką dotykali księgi Pisma Świętego. Na słowa Biskupa: "Przyjmij księgę Pisma Świętego, otaczaj ją szacunkiem i wiernie przekazuj słowo objawione ku chwale Boga i pożytkowi wiernych" każdy z kandydatów odpowiadał: "Amen". Później nowi lektorzy wypowiedzieli przyrzeczenie lektorskie: "Dziękując Bogu za łaskę powołania do służby lektorskiej, przyrzekamy powierzone zadania wypełniać gorliwie i sumiennie; przyrzekamy czytać wyraźnie słowo Boże i według niego żyć. Amen."

Po Mszy św. nowoprzyjęci lektorzy otrzymali od ks. Dziekana egzemplarze Pisma Św. oraz różańce.

Nowi lektorzy naszej parafii: Biłos Sebastian, Ból Jarosław, Gałązka Marcin, Gądek Tomasz, Katarzyński Mariusz, Kleczyński Dariusz, Michałowski Marcin, Pająk Tomasz, Raczyński Zbigniew, Rudnik Piotr, Sądel Michał.


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



Maria Elżbieta Mroczek

63 DNI WALKI O NIEPODLEGŁOŚĆ POLSKI, WOLNOŚĆ NARODU I WIARĘ

Pod koniec lipca 1944r. w Warszawie można było zauważyć przyspieszony ruch młodzieży i dorosłych na ulicach miasta. Zaobserwowano również, że Niemcy w swoich głównych urzędach pakują cenne przedmioty i w dużych skrzyniach wysyłają na zachód. Mieszkańcy dzielnicy Warszawa Praga późnym wieczorem 20 lipca zauważyli koncentrację wojsk radzieckich.

Wśród tych wojsk było wojsko polskie z dywizji kościuszkowskiej podległej Stalinowi. Dowództwo Armii Krajowej znało dokładnie metody przejmowania władzy przez armię sowiecką. Postępująca wraz z armią mordercza formacja NKWD w bestialski sposób zabijała patriotów polskich skupionych w Armii Krajowej. Armia radziecka niosła idee ateistyczne, czerwony terror, walkę klas, walkę z Kościołem i zagładę tożsamości narodowej. Należało się temu przeciwstawić i zrealizować wcześniej przygotowany plan "Burza". Nie chciano zamienić okupacji niemieckiej na sowiecką. Wobec tak szybko zaistniałej sytuacji militarnej dowództwo AK z gen. Tadeuszem "Borem" Komorowskim na czele i za zgodą rządu londyńskiego wyznacza datę wybuchu powstania na dzień 1 sierpnia 1944r na godz. "W" - 17.00.

I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?

K.K. Baczyński, "Elegia o chłopcu polskim"

Żołnierze AK, harcerze i ludność cywilna w pierwszych dniach walki natrafili na silny opór wojsk niemieckich. Do sukcesów Powstańców należy zaliczyć zdobycie części Starego Miasta, częściowo Woli, Mokotowa i Śródmieścia. Nie zdołano utrzymać w rękach mostów na Wiśle i większych arterii komunikacyjnych. Krwawe walki trwały o każdy dom i każdą ulicę. Harcerze zorganizowali pocztę polową, służby sanitarne i łączność. Służby medyczno-sanitarne AK organizowały szpitale polowe w domach mieszkalnych, a nawet w piwnicach. Broń i pocztę przenosiły nawet w razie potrzeby dzieci Warszawy.

Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
Przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.

K.K. Baczyński "Elegia o chłopcu polskim"

Na wiadomość o bohaterskiej walce mieszkańców Warszawy Himmler z Berlina wydaje rozkaz: "Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców."

A Stalin wydaje rozkaz, aby nie udostępniać lotnisk polowych po drugiej stronie Wisły zajętych przez wojska radzieckie dla lotnictwa brytyjskiego, polskiego i południowoafrykańskiego startującego z baz we Włoszech, niosącego pomoc walczącej stolicy. Zrzuty lotnicze odbywały się więc nad walczącą Warszawą i często lekka broń i żywność trafiały w ręce niemieckie. Należy zaznaczyć, że loty z południowych Włoch - Brindisi, których trasa w obydwie strony wynosiła 3 tys. km, okupione zostały wielkimi stratami zestrzeleń niemieckich. Dla przykładu wspomnę, że niemiecka artyleria przeciwlotnicza w Bochni zestrzeliła nad Nieszkowicami - Pogwizdowem samolot angielski lecący na pomoc walczącej Warszawie. Cała załoga zginęła. Łącznie Warszawa otrzymała z Zachodu 52 tony broni, amunicji i leków.

Nadszedł dzień 26 sierpnia. Na ulicach walczącej stolicy pojawił się afisz powstańczy takiej treści:

Królowo Polski prowadź, ratuj nas!
Jakżeś czyniła zawsze,
Uczyń Cud jeszcze raz.
Rzeczpospolitą Polską
W chwale z krwi naszej nam ziść.

Niemcy otrzymali dodatkowe posiłki i najcięższą artylerię kolejową tzw. "krowy", zdobywali też bohatersko bronione dzielnice stolicy. Przełomem było zapewne zdobycie przez wroga Starego i Nowego Miasta. Od 31 sierpnia do 2 września żołnierze, harcerze i ludność cywilna w znacznej części zdołała się uratować korzystając z kanałów i dojść do jeszcze wolnego Śródmieścia. W tym okresie wojska radzieckie nie udzieliły Powstańcom żadnej pomocy. Zamierzeniem Stalina było zniszczenie i unicestwienie AK i sił niepodległościowych Polski. Stalin też sprawę przemyślał i doszedł do wniosku, że z Polski nie da się utworzyć republiki radzieckiej. W połowie września 1944r było już oczywiste, że po 6 tygodniach bohaterskiej walki opór Warszawy może się załamać. Brakowało broni, amunicji, leków i żywności. Niemcy odcięli wodę i elektryczność. Hartu i ducha nie zabrakło harcerzom, żołnierzom, ludności cywilnej a nawet dzieciom. Co mieli do wyboru? - hańbę oddania się bolszewikom albo szaleńczą śmierć. Wybierali to drugie. Wybierali ideę niepodległości, Polskę i wiarę.

W czasie trwania walk powstańczych narzeczeni z harcerskich batalionów "Zośka", "Parasol", "Wigry" zawierali sakrament małżeński, aby dać przykład miłości i wiary. Żyć lub zginąć, ale razem. Cmentarzami dla Powstańców były podwórka, boiska, place i skwerki Stolicy. Pochówki odbywały się głównie nocą. Kopano dół, sypano mogiłę, stawiano krzyż z kawałków desek i wypisywano kredą, farbą lub ołówkiem nazwisko, imię i datę śmierci.

Z pomocą duchową spieszyli kapelani. Najczęściej spowiadali i odprawiali ciche pogrzeby. Udzielali sakramentu pokuty i pojednania w szpitalach, piwnicach i lazaretach polowych. Odprawiali Msze święte przy huku artylerii i pod bezpośrednim obstrzałem.

Dla państw Zachodnich było to niepojęte, że Warszawa walczy i że walczy aż 63 dni. We wrześniu 1944r. siły alianckie uznały oddziały Armii Krajowej jako siły zbrojne z prawami kombatanckimi, dlatego gen. "Bór" Komorowski w dniach 19 i 20 września rozkazał przeorganizowanie AK w regularną 3-dywizyjną armię polską.

2 października do kwatery dowódcy wojsk niemieckich gen. Ericka von dem Bacha przybyli delegaci komendy głównej AK w celu podjęcia negocjacji kapitulacyjnych. Niemcy uznali prawa kombatanckie i dlatego żołnierze AK szli do niewoli na takich samych warunkach jak żołnierze września 1939r.

Cała ludność stolicy ponad 600 tyś. została usunięta z miasta i przez obóz w Pruszkowie ewakuowana w rejon Generalnej Gubernii albo do Niemiec. W powstaniu poległo ponad 20 tyś. żołnierzy AK, tyle samo poszło do niewoli niemieckiej. Ludności cywilnej zginęło ok. 200 tysięcy od niemieckich bomb, pocisków lub zmarło z wyczerpania i chorób. Dzieła zniszczenia stolicy dopełnili Niemcy korzystając ze wstrzymania przez Stalina ofensywy w Polsce jesienią i zimą. Stalin chciał uzyskać pewność, że wszystkie polskie siły niepodległościowe zostały całkowicie zniszczone.

Żołnierze AK idący do niewoli modlili się słowami poety K. Laskowskiego.

Orędowniczko nasza! Oto pod Twe stopy
słania się najsmutniejszy z krajów Europy,
Najbiedniejszy pod złotym słońca baldachimem,
Kraj pragnień, zasłoniony chmurami i dymem.

A ocena? Są głosy grupy historyków, że niepotrzebnie wybuchło. Jednak w zdecydowanej większości, wszyscy stwierdzają, że Powstanie Warszawskie to walka wyjątkowa Polaków w dziejach polskich i historii wojen. Występują tu szczyty bohaterstwa, bezprzykładnego poświęcenia i to nie tylko jednostek lecz całej zbiorowości. Podziw i szacunek wzbudzają słabo uzbrojeni Powstańcy, stawiający opór potężnemu przeciwnikowi wyposażonemu w najnowocześniejsze środki walki. Zdumiewa wielkość na jaką potrafiła się wznieść ludność cywilna.

Powstanie Warszawskie stanowi świętość narodową dzięki bezmiarowi przelanej krwi, ogromowi cierpień i poświecenia w walce o wolność i wiarę.

Tobie Królowo Polski,
polecam Powstańców Warszawskich -
Krzysia i Basię Baczyńskich
z ich nienarodzonym dzieciątkiem,
chłopca z Powiśla, Męczenników Starówki
i tych z batalionów "Zośka", spod "Parasola"
broniących Chrystusa w warszawskiej katedrze.
I niech mędrcy mówią,
Że to polityczna głupota.
Wy mieliście do wyboru -
Hańbę oddania się bolszewikom
albo szaleństwo bohaterskiej śmierci.
Wybraliście to drugie.
Dlatego tu, w kościele Świętego Krzyża,
Całuję ślady Waszego męczeństwa.

(Słowa homilii w 55 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego w Katedrze Św. Krzyża w Warszawie)


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



Michalina Pięchowa

JA JESTEM Z TYCH...

"Niedługo wrócę" - powiedział 33-letni prof. Jan Kot żegnając się z żoną i córką. Nie powiedział i nie przeczuł, że nastąpi to dopiero po 18 latach. Opuścił Bochnię, pozostawił rodzinę, by służyć wyższej sprawie, by bronić zagrożoną Ojczyznę.

Ja jestem z tych...
Córeczko miła, ja z więzienia
do ciebie piszę list.
Ponuro wieczór w noc się zmienia,
od dworca słychać świst,
za oknem szare szmatki nieba
w żelaznej ramce krat...
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
To nic, córeczko, nic, że ciężko,
Za ciosem spada cios:
Ja jestem z tych, co zimne męstwo
Ciskają w twardy los.

Kiedy te słowa więzionego poety padły z ust recytującego ucznia w dniu 13 grudnia 1992 roku w czasie Mszy św. za spokój duszy prof. Jana Kota i Wiesławy Kotowej, oczy ich córki, obecnej w czasie tej uroczystości, wypełniły się po brzegi łzami. Pamięć jej przywołała tamten odległy czas.

*

Panowała powszechnie atmosfera niepokoju i niepewności. Słowo "wojna" przekazywano sobie z ust do ust. Sierpień był wyjątkowo upalny.

A na ziemi tego roku było tyle wrzosu na bukiety

"Niedługo wrócę" - powiedział 33-letni prof. Jan Kot żegnając się z żoną i córką. Nie powiedział i nie przeczuł, że nastąpi to dopiero po 18 latach.

Opuścił Bochnię, pozostawił rodzinę, by służyć wyższej sprawie, by bronić zagrożoną Ojczyznę. Odtąd sierpień stał się wyjątkowo tragicznym miesiącem w jego tułaczce żołniersko - więziennej: w sierpniu zaciągnął się do wojska, po kilku latah w sierpniu został aresztowany prez UB i w rok później w sierpniu zasiadł na ławie oskarżonych.

Kiedy błękitne niebo nad naszym krajem rozdarły niemieckie bombowce z czarnymi krzyżami na skrzydłach, Jan Kot - profesor bocheńskiego gimnazjum i liceum - jako podhalańczyk wstąpił w szeregi 156 Pułku Piechoty z Nowego Sącza, przechodząc z nią szlak bojowy od Wiśniowej i Szczyrzyca do rejonu Lubaczowa.

*

Zapadał zimowy zmierzch ustępując miejsca nocy z roziskrzonym niebem. W oknach domów bocheńskich nie błyszczały światła, ale ich wnętrza wypełniał ciepły, świąteczny nastrój. Śnieg padał dużymi płatami. Była to już któraś z kolei okupacyjna wigilia. Do stołu nakrytego białym obrusem usiadły matka i córka, obok zostało puste miejsce oraz piekące wspomnienie niczym żywa rana. Nagle usłyszały nieśmiałe pukanie. To przybył oczekiwany mąż i ojciec. Utrudzony jazdą na rowerze z Podłęża nie zatrzymał się jednak dłużej. Ukrywał się w Krakowie pod przybranym nazwiskiem. Od początku niemieckiej okupacji należał do Związku Walki Zbrojnej (ZWZ), był żołnierzem AK w krakowskim ugrupowaniu "Żelbet", pełnił funkcje dowódcy z kompanii batalionu Wojskowej Służby Ochrony Powstania, a po rozwiązaniu AK Kot - Kurek (pseud.) został członkiem władz naczelnych organizacji "Nie".

*

Wojna się skończyła, ogłoszono kapitulację Niemiec. Do domów wracali żołnierze ze stalagów, jeńcy wojenni ofiary obozów koncentracyjnych i wszyscy rzuceni przez zawieruchę wojenną na obcą ziemię. Jan Kot nie powrócił do Bochni. Od 2 września 1945r. należał bowiem do ścisłego kierownictwa Ruchu Oporu bez Wojny i Dywersji "Wolność i Niezawisłość" (WiN). Opracowywał w oparciu o meldunki z całego kraju raporty o sytuacji w Polsce i przekazywał je do Rządu Rzeczypospolitej na emigracji. Był kierownikiem Biura Studiów WiN II komendy kierowanej przez płk. Fr. Niepokólczyckiego, uczestniczył w opracowaniu "Memoriału polskiego ruchu oporu do Rady Bezpieczeństwa ONZ".

*

Pracując w Studium Wychowania Fizycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego Profesor czasami "odwiedzał" Bochnię.

W pamiętny dzień 24 sierpnia 1946r., kiedy wychodził z domu, pies Puszek zachowywał się podejrzanie, szarpał swego pana za spodnie, chcąc go za wszelką cenę zatrzymać. Jego psia intuicja przeczuwała niebezpieczeństwo czyhające w Krakowie.

Rzeczywiście w tym dniu cała siatka winowska została zlikwidowana, a wraz z innymi został uwięziony i prof. Jan Kot. Słuch o nim zaginął, dopiero po kilku miesiącach p. Kotowa i córka Wanda dowiedziały się, że dostał się w ręce oprawców. Siedem miesięcy trwało śledztwo w bunkrze na UB w Krakowie przy placu Inwalidów, siedem miesięcy bito, katowano, znęcano się fizycznie i psychicznie, stosowano rozmaite tortury. Następnie zamknięto go na Montelupich, a później w więzieniu św. Michała, gdzie obecnie jedna z cel nosi imię Jana Kota.

W wyniku procesu (11 sierpień - 10 wrzesień 1947r.) Jan Kot został skazany trzykrotnie na karę śmierci. W czasie trwania procesu żona oskarżonego przebywała na sali rozpraw, a córka usłyszawszy przez radio wyrok powiedziała: "Tata i tak wróci". Czyżby przeczucie, czy wielka wiara były powodem takiej właśnie reakcji młodej dziewczyny?

Tymczasem "winowajca" przez 40 dni oczekiwał na wykonanie wyroku, przez 40 dni, od rana do nocy nadsłuchiwał czy zbliżające się odgłosy kroków po więziennym korytarzu będą zwiastunem śmierci, czy zgrzyt klucza w zamku drzwi oznacza ostateczność.

Dnia 13 listopada 1947 r. w więzieniu na Montelupich wykonano wyrok na trzech skazanych, uznanych "za niebezpiecznych ludzi sanacji". Ich kolegom zamieniono karę śmierci na dożywocie. Wtedy komendant Niepokólczycki powiedział do Jana Kota: "Wyszedł pan z celi śmierci. Proszę przeczytać pierwsze litery nazwisk rozstrzelanych: Kaczmarczyk, Ostafin, Tumanowicz (KOT)."

Następnie wywieziono prof. Kota do Wronek. Ponad 10 lat przebywał w więzieniu, w tym 5 lat w pojedynczej celi. Przetrwał dzięki hartowi ducha, silnej woli, wwierze, ale także dzięki wspaniałej kondycji fizycznej. Wielokrotny mistrz Polski w pływaniu osiągnął swoje wyjątkowe sukcesy w wyniku pracy, wytrwałości, konsekwencji i szlachetnej rywalizacji, a równocześnie skromności. Potwierdza to Zbigniew Zięba, działacz i trener klubu sportowego "Cracovia" w swym wywiadzie o fenomenalnej karierze sportowej J. Kota: "Jako publicysta prasowy popularyzujący sporty wodne, Jan Kot nigdy nie pisał o swoich sukcesach, lecz zawsze podkreślał osiągnięcia koleżanek i kolegów klubowych."

*

Któż nie pamięta roku 1956? Nadzieja na lepsze dni zagościła też i w Bochni. W kościele św. Mikołaja, ówczesny proboszcz ks. Michał Blecharczyk, z własnej inicjatywy, odprawił Msze św. o powrót z więzienia zasłużonego obywatela Bochni. Wierni zanosili modlitwy w jego intencji, a potem tłum ludzi spontanicznie zgromadził się w sali kina i uchwalił rezolucje o wypuszczenie na wolność Bohatera walk wrześniowych i partyzanckich.
I znowu upływały dni, tygodnie, miesiące oczekiwań.

*

Wiosna 1957r. Pierwsze kwiaty i pierwsza zieleń na drzewach. Marzec. W drzwiach domu przy ul. Kazimierza. Wielkiego stanął utrudzony człowiek, żołnierz, długoletni więzień PRL-u.

Oczy jego napotkały oczy córki. Ogromna radość i szczęście pojawiło się na ich twarzach. Wrócił! Witany przez najbliższych i przyjaciół wkrótce przekonał się, że jest nadal represjonowany: bez pracy, bez zameldowania, bez mieszkania.

Znaleźli się jednak w końcu ludzie życzliwi. Otrzymał pracę, a ponieważ magazynier z tytułem magistra był człowiekiem skromnym, szybko zyskał szacunek u wszystkich.

*

Czerwcowy dzień i uroczysta Msza św., złożenie kwiatów na grobie zasłużonego sportowca i bohatera polskiego podziemia, odsłonięcie brązowej tablicy i nadanie imienia Jana Kota nowoczesnej, pięknej pływalni.

Prof. Jan Kot wzór Sportowca i Człowieka zasłużył sobie w pełni na takie wyróżnienie, ale fakt ten jest również chlubą dla miasta Bochni.

W naszych czasach, w okresie dewaluacji wszelkich wartości, kiedy szukamy wzorców moralnych, należy stwierdzić, że Jan Kot był nie tylko wspaniałym sportowcem, szlachetnym i skromnym człowiekiem, ale przede wszystkim patriotą w całym tego słowa znaczeniu.

Przez 18 lat walczył o Polskę suwerenną i ponosił konsekwencje tej wiernej, bezinteresownej służby. Nie dla poklasku, nie dla odznaczeń, nie dla stanowiska i korzyści materialnych poświęcił część swego życia Ojczyźnie.

Czy mogą się równać z nim ci, którzy dziś mienią się patriotami i za swoje "zasługi" czerpią określone, niemałe profity?


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



Aneta Polit

OSIEMDZIESIĄTA ROCZNICA "CUDU NAD WISŁĄ"

"Cud nad Wisłą" jak nazwano bitwę warszawską z sierpnia 1920r. był największym polskim zwycięstwem od czasu sławnej wiktorii wiedeńskiej. Między tymi dwoma bitwami istnieje więcej podobieństw. Obie zadecydowały o losach nie tylko Polski, ale i całego kontynentu. Obie miały też swój kontekst chrześcijański, podsumowany ongiś przez Jana III słowami "venimus, vidimus, Deus vicit".

Wojna, której losy odwróciły się nad Wisłą nie została nigdy wypowiedziana. Rozpoczęła ją Armia Czerwona, wkraczając na wschodnie ziemie dawnej Rzeczypospolitej śladem wycofującej się na zachód armii niemieckiej; do pierwszego starcia z Polakami doszło pod Prużanami 3 lutego 1919 r. Uwikłany w ciężkie walki z wojskami "białych" rząd bolszewicki nie był chwilowo w stanie kontynuować marszu w stronę Warszawy i dlatego zaproponował Polsce terytorialny kompromis, obiecując odstąpienie dość znacznych terytoriów leżących na wschód od granicy dawnego Królestwa Kongresowego. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski rozumiał jednak doskonale, że ustępliwość Rosji jest równie przejściowa jak będące jej przyczyną osłabienie rosyjskiej potęgi.

Jako jeden z nielicznych zdawał sobie sprawę, że trwałą zmianę układu sił w tym rejonie przynieść może tylko ustanowienie federacji polsko - litewsko - białoruskiej i odbudowanie niepodległej Ukrainy jako sojusznika takiej federacji.

Dnia 7 maja 1920r., idąc na odsiecz Ukraińskiej Republice Ludowej, od piętnastu miesięcy pozostającej w stanie wojny z Rosją Sowiecką, wojska polskie wkroczyły do Kijowa. Ale spustoszona długotrwałymi walkami Ukraina okazała się niezdolna do wyłonienia sił na miarę swego rzeczywistego potencjału, wkrótce zaś na sojuszników runęła dowodzona przez Michaiła Tuchaczewskiego Armia Czerwona, której ręce zostały rozwiązane po niedawnym rozbiciu formacji białogwardyjskich. 11 lipca padł Mińsk, 14 lipca Wilno. Z zagrożonej Warszawy masowo uciekali zagraniczni dyplomaci; jednym z nielicznych, którzy pozostali był nuncjusz apostolski, późniejszy papież Pius XI. Choć stopa żołnierza polskiego nigdy nie stanęła na rdzennej ziemi rosyjskiej, społeczeństwa krajów Zachodu, nie mające pojęcia o istnieniu Ukrainy i Białorusi, oskarżały Rzeczpospolitą o agresję na "Rosję" i nie kwapiły się do udzielenia jej pomocy.

W nocy z 15 na 16 sierpnia Józef Piłsudski wydał rozkaz rozpoczęcia kontrofensywy, którą zrealizowali perfekcyjnie generałowie Józef Haller, Edward Rydz - Śmigły, Władysław Sikorski, Kazimierz Sosnkowski. Wcześniej, w czasie walk obronnych na przedpolach stolicy poległ z krzyżem w ręku kapelan wojsk polskich ksiądz Ignacy Skorupka, który stał się legendą tej wojny. Front przesunął się znów kilkaset kilometrów na wschód, we wrześniu wroga rozgromiono ostatecznie w bitwie nad Niemnem.

Zwycięstwo nad Wisłą nie tylko doraźnie uratowało Europę, wówczas całkowicie nie przygotowaną moralnie na odrzucenie komunizmu. Utwierdziło także w oczach świata niepodległość państw Europy Środkowej, tak, że po upływie ćwierci wieku, gdy powróciła Armia Czerwona, nie mogło być już mowy o ich wcieleniu do ZSRR, jak to się stało z Białorusią i Ukrainą.

Los tych dwóch krajów stał się największą tragedią wojny. Mówiąc więc o ówczesnym niemal całkowitym osamotnieniu Polski nie wolno nam jednak zapominać, że mieliśmy wówczas małego, ale dzielnego sprzymierzeńca w postaci armii atamana Symona Petlury - a były i białoruskie oddziały Bałachowicza po naszej stronie. Nie przemilczając tragicznych i krwawych kart polsko - ukraińskich dziejów winniśmy pamiętać, że istnieją tradycje, do których i Warszawa i Kijów mogą z dumą nawiązywać.

Determinacja żołnierzy walczących na polskiej ziemi przed osiemdziesięciu laty zapobiegła pochłonięciu Europy przez totalitarny i krwawy, ateistyczny system. Tradycja nie przez przypadek związała te wydarzenia ze świętem Matki Boskiej. Dziś, gdy oglądać jeszcze możemy ostatnich spośród tych, którzy zmienili wówczas losy kontynentu, możemy też się przekonać, na jakich wartościach należy budować i jakie mogą liczyć na przetrwanie, skoro po systemie, mającym być przyszłością świata, pozostało tylko gigantyczne rumowisko.


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



Barbara Krakowska

PIELGRZYMKA MATEK RÓŻ ŻYWEGO RÓŻAŃCA

Zgodnie z kalendarzem Kościoła Jubileuszowego w Bochni 1 lipca 2000 r. zebrały się matki, członkinie Róż Żywego Różańca na Mszy św., której przewodniczył i wygłosił Słowo Boże Ks. Dziekan Z. Sadko.

W kazaniu Ks. Dziekan odwołał się do hasła towarzyszącego w tym roku Diecezji Tarnowskiej - "Wraz z Maryją wielbimy Trójcę Świętą", ponieważ Maryja staje na horyzoncie objawienia: Staje na horyzoncie dziejów, pokazuje szatana w walce z ludzkością. To do Niej Anioł mówił: "Nie bój się Maryjo...". Spełniają się słowa Anioła i staje się widoczne wstawiennictwo Maryi, które znane jest od czasów, kiedy została Matką Jezusa. To przez Maryję ludzie wypraszają bieg historii. Mamy na to wiele dowodów. Maryja zachęca do pokuty i nawrócenia. Dzięki pokucie, nawróceniom i modlitwie nastąpiły wydarzenia, które wydawały się wręcz niemożliwe. Za naszych czasów rozsypał się system komunistyczny, mur berliński, nastąpiło wiele nieprawdopodobnych wydarzeń.

W objawieniach fatimskich Maryja wskazała, co należy czynić, aby uniknąć przewidywanych kataklizmów i zniszczenia świata. Podkreślił to Ojciec Święty w homilii, kiedy mówił o trzeciej tajemnicy fatimskiej i zachęcał do głębokiego wpatrywania się w miłość Boga do człowieka. Zwracając się do członkiń Róż Żywego Różańca mówca uświadomił zebranym wagę modlitwy podejmowanej codziennie przez bractwo.


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



Barbara Orzeł

MALI RYCERZE MIŁOSIERNEGO SERCA JEZUSOWEGO

Wspólnota Małych Rycerzy Miłosiernego Serca Jezusowego zaistniała formalnie w Bochni dn. 2 XII 1999 r., kiedy to ks. Proboszcz Zdzisław Sadko wyznaczył ks. Zygmunta Frączka na opiekuna duchowego tej grupy. Mali Rycerze w swojej duchowości łączą kult Serca Jezusowego z kultem Miłosierdzia Bożego.

W Bochni, w porozumieniu z III Zakonem Franciszkańskim, włączają się w piątkową adorację Najświętszego Sakramentu przed godz. 15.00. Opiekę nad Małymi Rycerzami roztaczają oo. Jezuici, pod których kierunkiem odbywają się w Kaliszu zamknięte rekolekcje.

Corocznie wizytuje wspólnotę siostra zakonna ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego (Faustynki - założone przez ks. Sopoćkę). Bocheńskie Koło Małych Rycerzy składa się z kilkunastu osób w różnym wieku. Rodzinnej atmosferze sprzyjają wspólne wyjazdy do sanktuariów i spotkania wspólnotowe, które odbywają się w ostatnią niedzielę miesiąca po mszy św. o godz. 14.30 w Bursie. Wspólnota zaprasza każdego, kto chce się włączyć w szerzenie kultu Miłosierdzia Bożego.


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



Agnieszka Kołacz, Barbara Korol, Agnieszka Śliz

MILENIJNA PIELGRZYMKA NAUCZYCIELI DO WŁOCH

Ojciec Święty podczas ostatniej podróży do Ojczyzny zaprosił rodaków do nawiedzenia Stolicy Piotrowej w Roku Jubileuszowym. Grupa nauczycieli z Bochni i okolic odpowiadając na to wezwanie, udała się z pielgrzymką do Włoch w dniach 23 - 30 czerwca 2000r.

Nasze pielgrzymowanie rozpoczęliśmy od mszy św. w kościółku szkolnym, celebrowanej przez księdza Kazimierza Pszenicznego, który jako opiekun duchowy grupy, każdego dnia sprawował Eucharystię, będącą centralnym punktem naszego pielgrzymowania.

Przez Czechy, Austrię, poprzez kręte serpentyny i tunele Alp, dotarliśmy do granic słonecznej Italii. Naszą przygodę rozpoczęliśmy od zbudowanej na lagunie Wenecji, miasta którego patronem jest św. Marek Ewangelista. Dwie kolumny, (gdyż trzecia w czasie montażu utonęła i spoczywa do dziś na dnie Adriatyku) zwieńczone uskrzydlonymi lwami, strzegą wejścia na jeden z najpiękniejszych rynków Europy - Plac św. Marka, który od wieków jest sercem Miasta Dożów. Stare i nowe Prokuratorium stanowią boki tego placu, ale bez wątpienia najpiękniejszą jego budowlą jest wzniesiona na planie krzyża greckiego Bazylika św. Marka, w której znajdują się szczątki świętego patrona. Przez gąszcz uliczek, splecionych ze sobą kamieniczek i kościołów, poprzez przerzucone nad kanałami mostki odbyliśmy pieszą wędrówkę po uroczych zakamarkach Wenecji. Mosty: Rialto i Westchnień, a także rejs tramwajem wodnym po Canale Grande na długo pozostaną w naszej pamięci.

Pożegnawszy Wenecję, udaliśmy się do położonej na zachód od niej Padwy. Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od starówki, na której południowych krańcach znajduje się słynna Bazylika św. Antoniego. Zaskakujące jest, że o ile w Polsce św. Antoni to patron osób i rzeczy zaginionych, to w swoim mieście odbiera cześć jako opiekun ofiar wypadków, cudem ocalonych, a przede wszystkim patron dzieci będących w trudnych sytuacjach. Niedaleko grobu św. Antoniego znajduje się polska kaplica św. Stanisława z freskami przedstawiającymi patrona Polski na tle Wawelu, ołtarz tegoż świętego oraz pomniki i tablice sławnych Polaków, którzy pobierali nauki na tutejszym uniwersytecie. Spacer po Padwie zakończyliśmy na Porto Della Valle, placu ozdobionym 82 posągami, między innymi Stefana Batorego i Jana Sobieskiego.

Noc spędziliśmy w Ferrarze w wybudowanym na rok jubileuszowym Domu Pielgrzyma, gdzie gościliśmy jako pierwsza polska grupa.

W niedzielę autostradą słońca, pojechaliśmy do Florencji. Z Placu Michała Anioła górującego nad miastem podziwialiśmy wspaniałą panoramę miasta Medyceuszy - Florencji, położonej nad rzeką Arno. Zwiedzaliśmy dzielnicę Santa Croce ze słynnym Kościołem Św. Krzyża, w którym znajdują się groby wielu wybitnych postaci, by wspomnieć chociażby Michała Anioła i Galileusza. Można tu też podziwiać jedno z ostatnich malarskich przedsięwzięć Giotta - freski. Ciekawostką są też tabliczki, (na wysokości kilku metrów) informujące o powodzi, która zalała Florencję w 1966 r. Ponadto zobaczyliśmy Palazzo Vecchio, Uffizi, a na Piazza del Duomo powszechny zachwyt wzbudziło baptysterium św. Jana ze słynnymi drzwiami z brązu przedstawiającymi sceny biblijne autorstwa Andrei Pisana oraz duma florentyńczyków Katedra Santa Maria del Fiore, której główną nawę zwieńcza rewolucyjna w myśli technicznej jak na owe czasy, a zachwycająca do dziś kopuła Brunelleschiego. Wieczorem przybyliśmy do Ladispoli - niewielkiej, wypoczynkowej miejscowości położonej nad Morzem Tyrreńskim, gdzie nocowaliśmy do końca naszej pielgrzymki.

Po tych kilku dniach naszej podróży, w czasie której zetknęliśmy się z historią i pięknem Italii, skierowaliśmy nasze kroki do Watykanu - serca chrześcijaństwa, opoki życia duchowego, siedziby Następcy Świętego Piotra, by zrealizować główny cel naszej pielgrzymki. Do spotkania z Ojcem Świętym przygotowaliśmy się duchowo poprzez nawiedzenie jubileuszowych bazylik i kościołów. Na początek kontemplowaliśmy wielkość Boga w dziełach Jego stworzenia w Ogrodach Watykańskich, co stanowiło dla nas wielką atrakcję i niespodziankę oraz dostarczyło niezapomnianych przeżyć. Ogrody papieskie to połączenie tak odmiennych w stylu, naturalnych, romantycznych, przypominających polskie pejzaże ogrodów angielskich - najbardziej ulubionych przez Jana Pawła II, gdzie często bywa widziany na modlitwie z geometrycznymi kompozycjami, pełnymi labiryntów i fontann, które są charakterystyczne dla ogrodów włoskich i francuskich, gdzie królują oleandry, palmy, cedry i inne drzewa południowe. Na terenie Ogrodów znajduje się też oranżeria, w której najbardziej egzotycznymi roślinami są koperek i szczypiorek, uprawiane specjalnie na życzenie Ojca Świętego; jak widać ojczyzna tkwi w naszym wielkim rodaku nie tylko w sferze duchowości.

Następnie skierowaliśmy nasze kroki do Muzeów Watykańskich, gdzie w salach Biblioteki i Pinakoteki mogliśmy podziwiać bogate zbiory obrazów, jak też kolekcje hobbystyczne i dary dla papieży. Ogromne wrażenie wywarła na nas Kaplica Sykstyńska, w której powszechny zachwyt budzą freski Michała Anioła o tematyce Staro i Nowotestamentowej.

W duchu wdzięczności za Wielki Jubileusz 2000 lat chrześcijaństwa, dopełniając warunków uzyskania odpustu, przekroczyliśmy próg Drzwi Świętych milenijnych bazylik. Akt ten był wyrazem wyznania, że Jezus jest naszym Panem, a zarazem pogłębieniem wiary w Niego, aby żyć nowym życiem, którym nas obdarzył. Wnętrza Bazylik Większych całym swym przepychem symbolizują Kościół Triumfujący, a bogactwo dekoracji wprowadza wiernych w atmosferę glorii chrześcijaństwa.

Największym jednak przeżyciem religijnym było spotkanie z Janem Pawłem II podczas środowej audiencji generalnej na placu Świętego Piotra. W łączności z pielgrzymami z całego świata wysłuchaliśmy skierowanej do nas katechezy, w której Ojciec Święty nawiązał do kultu Bożego Ciała.

Po tych duchowych doznaniach spacerowaliśmy ulicami Rzymu, utwierdzając się w przekonaniu, iż w Wiecznym Mieście czas nie stoi w miejscu, lecz się spełnia. Położona na siedmiu wzgórzach kolebka europejskiej cywilizacji i kultury oczarowała nas zaklętym w kamieniu pięknem i zachwyciła swym majestatem. Urokliwe są również zaułki i place ozdobione przepięknymi fontannami.

Tak jak w całej Italii, tak i w Rzymie wiele jest instytucji, które głoszą "miastu i światu" polską naukę i sztukę, niemało też pozostało pamiątek po duchowych ambasadorach naszej kultury. Szukając śladów polskości, dotarliśmy do opactwa św. Benedykta na Monte Cassino, u którego stóp znajduje się jeden z największych polskich cmentarzy z czasów II wojny światowej. W hołdzie poległym rodakom złożyliśmy wieniec i pogrążyliśmy się w modlitewnej zadumie, po czym udaliśmy się w podróż do San Giovanni Rotondo - miejsca związanego z życiem i działalnością Ojca Pio. Przy grobie błogosławionego kontemplowaliśmy życiowe przesłanie "Franciszka XX wieku": "Módl się, ufaj i nie trać nadziei".

W naszym pielgrzymowaniu nie mogło zabraknąć Asyżu, miejsca kultu patrona Włoch - św. Franciszka. Punktem wyjścia na szlak legendy Biedaczyny z Asyżu jest utworzona z dwóch kościołów bazylika św. Franciszka, w której można podziwiać cykle fresków zestawiających sceny Nowego Testamentu z legendą świętego. Pomimo upływu wieków Asyż nadal przesiąknięty jest mistycyzmem świętych Franciszka i Klary, zachwyca pejzażem z różowego kamienia, swą wydłużoną średniowieczną sylwetką, nad której murami górują dzwonnice i wieże.

Mając w pamięci hymn św. Franciszka ,"Pochwała stworzenia", udaliśmy się w powrotną drogę nieustannie podziwiając piękno włoskich krajobrazów: malowniczej Umbrii, Toskanii i Perugii. Z okien autobusu mogliśmy podziwiać gaje oliwkowe, oleandry, kwitnące mimozy, bambusy, opuncje i pinie. Warto też dodać, iż w charakterze włoskich prowincji nadal widać ślady starożytnej cywilizacji Etrusków w postaci zabudowy na szczytach wzgórz i skał.

Przed przekroczeniem granicy gościliśmy w autonomicznej Republice San Marino, skąd udaliśmy się do Polski. W sumie pokonaliśmy ok. 5 tys. km.

Żadne słowa nie są w stanie wyrazić bogactwa przeżyć duchowych i estetycznych, jakich doznaliśmy w czasie wspólnego pielgrzymowania.


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



Anna Wójtowicz

POLSKA PIELGRZYMKA NARODOWA WIELKIEGO JUBILEUSZU DO RZYMU

3 lipca br. rano po odprawieniu Mszy św. w Bazylice św. Mikołaja blisko 100 pielgrzymów z Bochni i okolic, zajęło miejsca w dwóch autokarach udających się do Rzymu. Opiekunami duchowymi byli ks. Dziekan Zdzisław Sadko oraz ks. Czesław Paszyński. Grupami bocheńskimi zajmował się także Redemptorysta dr filozofii na PAT O. Stanisław.

Autobusy oznakowano nr 345 i 346 (numeracja ogólnopolska) oraz wymaganymi nalepkami tzn. Narodowa Pielgrzymka Roku Jubileuszowego. Należy przyznać, że organizacja była wspaniała, żadnego tłoku, bałaganu na przejściach granicznych. Episkopat w uzgodnieniu z diecezjami zadbał o rozłożenie w czasie przejazdów na poszczególne przejścia graniczne oraz godziny ich przekraczania i to w obie strony.

Jazda dniem i nocą. Rano w Wenecji w podziemiach Bazyliki św. Marka odbyła się Msza św. dla obu grup odprawiana przez naszych trzech duszpasterzy. Zostało kilka godzin na zwiedzanie.

Wyjazd do Loreto, po drodze jeszcze godzina w San Marino. W Loreto w Sankt. Matki Boskiej Loretańskiej uczestniczyliśmy we Mszy św. Znajduje się tu mały domek Matki Boskiej, który wg legendy przenieśli aniołowie z Nazaretu w 1295r.

Loreto w czasie II wojny światowej zostało oswobodzone przez nasze wojska walczące we Włoszech, znajduje się więc tutaj na wzgórzu obszerny Cmentarz Polski.

Następnym etapem był Asyż i zwiedzanie Bazyliki św. Franciszka oraz Bazyliki Matki Boskiej Anielskiej. Zakwaterowanie w Fiuggi, w odległości 100 km od Rzymu, na 3 doby, sprawiło komfort wygodnego wypoczynku po całodziennym zwiedzaniu i wędrówkach ulicami rozgrzanych miast włoskich.

Najważniejszy dzień czyli czwartek 6 lipca rozpoczął się dla nas o godz. 4.00 rano. Pobudka, jazda autobusem, metro z przesiadką, by o godz. 7.50 usiąść na Placu św Piotra. Wrażenie niesamowite: ilość pielgrzymów, białych czapeczek, powiewające chusteczki o barwach narodowych - to było imponujące. Ukazał się Ojciec św. Jan Paweł II. Oklaski, okrzyki, las rąk powiewających chusteczkami ściskał za serce, wszyscy ze łzami w oczach witaliśmy Ojca Świętego. Ogromne zgromadzenie Polaków sprawiało wrażenie siły, mocy, miłości do Ojca Świętego, manifestacji naszej wiary, wspólnoty z Nim. Ogromne telebimy po obu stronach Placu przybliżały nam trwającą Mszę św., homilię Ojca Świętego. Po zakończeniu Mszy św. Jan Paweł II przejechał papamobile wśród sektorów zapełnionych rozśpiewanymi pielgrzymami.

Powoli grupy, liczące około 50 osób, oznakowane na szczęście różnie, zaczęły się rozchodzić. Rzym tego dnia przeżywał ciężko tłok w metrach, na ulicach, na przejściach. Upał 36 st. C. dawał się we znaki. Rozpoczęliśmy zwiedzanie od Bazyliki św Piotra, wchodząc przez Święte Drzwi (Santa Porta). Wewnątrz tłok, o oprowadzeniu nas przez opiekunów grupy i zapoznaniu z architekturą, dziełami sztuki nie było mowy, trzeba było robić miejsce następnym wchodzącym.

Tego dnia zwiedziliśmy Panteon, Plac Navona, Fontannę di Trevi, by w godzinach popołudniowych wrócić na Plac św. Piotra, na wieczorne modlitewne czuwanie.

Przed godz.18.00 Plac zapełnił się ponownie. Ojciec Św. od początku brał udział w uroczystości. Witany gromkimi oklaskami i skandowanym okrzykiem "kochamy Cię Ojcze Święty", wysłuchał artystycznego programu słowno-muzycznego "Polska droga nadziei". Na wieczornym powitaniu pielgrzymów Papież powiedział: "Raduję się, że mogę być wraz z wami, moimi rodakami przybyłymi z całej Polski i z całego świata". W czasie modlitw Papież w przemówieniu podkreślił: "Potrzeba dzisiaj bardzo światu, a także naszej ojczyźnie, ludzi dojrzalej wiary, którzy wyznają Chrystusa w każdym miejscu, i w każdej sytuacji...". I takie odnieśliśmy wrażenie. Naszą obecnością chcieliśmy Ojcu Świętemu zamanifestować, że jesteśmy z Nim, On nas przybliża do religii, do Boga, umacnia swoją świętością. Wróciliśmy jakby wewnętrznie odnowieni, pełni sił duchowych.

W piątek nabożeństwo poranne u św. Pawła za Murami, dla całej południowej Polski prowadził kardynał Macharski. Upał tego dnia dokuczał jeszcze większy, ale nic to! Przeszliśmy następne Drzwi Święte nawiedzając Bazylikę św. Pawła, Bazylikę Jana na Lateranie oraz Bazylikę Matki Boskiej Większej. Kolejny dzień to wyjazd do kraju. Po drodze zatrzymaliśmy się na zwiedzanie Orvieto z przepiękną Katedrą Miejscem Cudu Eucharystycznego. Padwa przywitała nas burzą, w strugach deszczu zwiedzaliśmy Bazylikę św. Antoniego. W późnych godzinach wieczornych udało się jeszcze pomodlić przy grobie św. Antoniego. W niedzielę w godzinach porannych przyjazd do Mariazell w Austrii i uczestnictwo we Mszy św. O godz.22.00 dojechaliśmy szczęśliwie do Bochni.

Pielgrzymi dobrze znieśli trudy podróży, mimo że nie wszyscy byli silni i zdrowi. Rozpiętość wiekowa duża od 8 do 76 lat. Atmosfera wspaniała, ludzie życzliwie pomagali sobie nawzajem.

Księdzu Czesławowi Paszyńskiemu należą się szczególne podziękowania za troskliwą opiekę, częste przeliczanie owieczek, cierpliwość, wyrozumiałość podczas całej pielgrzymki. To On nas rozweselał w czasie długich przejazdów, intonował na gitarze pieśni religijne (świeckie również), wprowadzał wspaniały nastrój - kiedy trzeba modlitewny i luźny - wycieczkowy.

O trudach już nie pamiętamy, o upale, o spuchniętych, obolałych nogach. Wróciliśmy trochę zmęczeni, ale szczęśliwi, że dane nam było w Roku Wielkiego Jubileuszu stanąć przy Ojcu Świętym i zaświadczyć o naszej religijności. Znaczenie tych wydarzeń trudno w pełni ogarnąć.

Serdeczne Bóg zapłać ks. Czesławowi Paszyńskiemu i ks. Dziekanowi za zorganizowanie pielgrzymki.


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



Teresa Całka

PRZYDROŻNA KAPLICZKA

Przy zbiegu ul. Sądeckiej i Sienkiewicza, w górnym ich odcinku stoi niewielka kapliczka. Wykonano ją z piaskowca, który po latach uległ częściowemu zniszczeniu. Z trudem odczytałam napis informujący o genezie jej powstania: "NA PAMIĄTKĘ DOGMATU NIEP. POCZĘCIA MARYI UFUNDOWALI STANISŁAW I WERONIKA DZIĘGLOWIE".

Po bokach kapliczki są wyrzeźbione dwie figury: Św. Stanisława i Św. Weroniki, patronów Państwa Stanisława i Weroniki Dzięglów. Państwo St. i W. Dzięglowie umiejscowili kapliczkę na skraju swojego ogrodu. Śpiewano pieśni Maryjne, niekiedy przy akompaniamencie akordeonu czy gitary. Dzieci przyozdabiały figurę kaczeńcami, bławatkami lub polnymi makami. W obecnym roku jubileuszowym dziewczęta z pobliskich ulic: Martyna Migdał, Paulina Paduch, Barbara Ptaśnik i Karolina Palej wymalowały figurę. Pierwsze nabożeństwo majowe odbyło się 1 maja o godz. 17.00, a potem codziennie pod opieką starszych odprawiano majówkę. Widoczne na zdjęciu panie to: Maria Potępowa, Helena Szwarc i Genowefa Kruczkowska. Jestem pełna uznania dla dzieci: Marty Baraczyńskiej, Małgorzaty Radzięty, Wojtka Pisia, Martyny Migdał, Oli Dziadoszczyk, Karoliny Palej, Michała Ignacyka, Macieja Wójcika, Witka Wawszczyka i Jagody Szlachetko za dbanie o dekorację oraz spontaniczne uczestnictwo w majówkach pod figurą Matki Bożej. Na koniec zachęcam mieszkańców Bochni do napisania krótkiej historii o przydrożnych kapliczkach, figurach, krzyżach jakie znajdują się na terenie parafii Św. Mikołaja.


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



Cecylia Jaglarz - kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bochni

ARKA RADZI I POMAGA:
JAK UZYSKAĆ POMOC SPOŁECZNĄ?

Pomoc społeczna na podstawie Ustawy z dnia 29 listopada 1990 r. o pomocy społecznej (tekst jednolity Dz. U. Nr 64 poz. 414 z 1998 r. z późniejszymi zmianami) jest świadczona osobom i rodzinom, które znalazły się w tak trudnej sytuacji, że nie są w stanie samodzielnie rozwiązać swoich problemów.

Pomoc społeczna na podstawie Ustawy z dnia 29 listopada 1990 r. o pomocy społecznej (tekst jednolity Dz. U. Nr 64 poz. 414 z 1998 r. z późniejszymi zmianami) jest świadczona osobom i rodzinom, które znalazły się w tak trudnej sytuacji, że nie są w stanie samodzielnie rozwiązać swoich problemów. Ośrodek Pomocy Społecznej realizuje pomoc materialną i w postaci pracy socjalnej. Możliwość korzystania z pracy socjalnej to różnego rodzaju poradnictwo z zakresu prawa socjalnego, pomoc w załatwianiu różnego typu formalności i spraw.

Największą popularnością w obecnym czasie cieszą się jednak świadczenia materialne. Pomoc tego typu jest udzielana na wniosek osoby bezpośrednio zainteresowanej lub innych osób np. przedstawicieli środowiska lokalnego, instytucji czy organizacji, których wrażliwość społeczna każe interweniować w sytuacjach, gdy są świadkami trudnych sytuacji rodziny czy osoby. Rodzaj i wysokość świadczonej pomocy jest uzależniona od sytuacji w jakiej znajduje się osoba składająca wniosek oraz od możliwości finansowych Ośrodka. Nie wszystkie potrzeby rodzin mogą zostać zaspokojone w oparciu o udzieloną pomoc. Najczęściej udzielanej pomocy nadaje się charakter dofinansowania kosztów zaspokojenia najbardziej podstawowych potrzeb.

Jednocześnie, w sytuacji, gdy istnieje zagrożenie wykorzystania pomocy w sposób niezgodny z przeznaczeniem lub jej zmarnotrawienia Ośrodek ma prawo odmówienia udzielenia pomocy lub realizowania jej w sposób, który uzna za właściwy w sytuacji danej rodziny (np. zamiana pomocy finansowej na pomoc w naturze itp.) Osoby korzystające ze świadczeń pomocy społecznej są mobilizowane do aktywności w dążeniu do poprawy własnej sytuacji. Wspólnie z nimi ustala się drogi wyjścia z trudnej sytuacji. Jeżeli osoby lub rodzina nie chcą współpracować w rozwiązywaniu swojej sytuacji, wówczas można odmówić pomocy materialnej.

Każdorazowe udzielenie pomocy poprzedza się sporządzeniem wywiadu środowiskowego w miejscu zamieszkania wnioskodawcy. W rozmowie - wywiadzie ustala się szczegóły sytuacji rodziny, w tym m.in. określa się poziom dochodu. Spełnienie kryterium dochodowego jest bardzo ważnym składnikiem oceny sytuacji rodziny mającym zasadniczy wpływ na przyznanie bądź odmowę przyznania świadczeń materialnych. Kryterium dochodowe dla danej rodziny jest zależne od jej struktury. Ustala się go w sposób następujący:
- dochód osoby samotnie gospodarującej nie może być wyższy od kwoty 384 zł
- dochód rodziny oblicza się przypisując kwotę przypadającą na poszczególnego członka rodziny a to:
* na pierwszą osobę dorosłą w rodzinie - 348 zł
* na kolejne osoby w wieku powyżej 15 roku życia po 245 zł
* na każde dziecko w wieku poniżej 15 roku życia po 175 zł.

Po zsumowaniu kwot przypadających na poszczególnych członków rodziny uzyskujemy kwotę kryterium dochodowego dla całej rodziny, do której porównujemy dochód faktycznie uzyskiwany. Za dochód, w pomocy społecznej, uznaje się wszystkie środki uzyskiwane przez członków rodziny niezależnie od źródła ich pochodzenia (np. prace dorywcze itp.). Dla ustalenia dochodu konieczne jest złożenie przez wnioskodawcę m.in. zaświadczeń o wysokości zarobków, odcinków rent, emerytur, a dodatkowo osoby mogą zostać poproszone o złożenie oświadczenia pod odpowiedzialnością karną dot. wysokości uzyskiwanych dochodów i stanu majątkowego. Ważne jest również udokumentowanie wydatków ponoszonych przez rodzinę w związku z istniejącymi w niej trudnościami - np. rachunki za leki w przypadku długotrwałej choroby lub niepełnosprawności. Jest to tym bardziej niezbędne, że zgodnie z ustawą o pomocy społecznej sam niski dochód jest niewystarczający do udzielenia pomocy. W sytuacji rodziny muszą wystąpić dodatkowe trudności określone w art. 3 ustawy o pomocy społecznej, jak np. wymienione już: długotrwała choroba i niepełnosprawność, bezrobocie, bezradność w sprawach prowadzenia gospodarstwa domowego i kwestiach opiekuńczo-wychowawczych w rodzinach wielodzietnych itd.

Proces rozpatrywania wniosku o udzielenie pomocy społecznej jest złożony. Istnieje też dość szeroki wachlarz typów świadczeń, o które można (adekwatnie do sytuacji) złożyć wniosek. Poniżej zaprezentowano typy zasiłków z krótką ich charakterystyką, szczegółowe informacje na ich temat można uzyskać w Ośrodku Pomocy Społecznej:
ˇ Zasiłki stałe (dla osób wychowujących dzieci niepełnosprawne). Dochód rodziny może wynosić do 200 % kryterium dochodowego ustalonego zgodnie z art. 4 cyt. Ustawy. Zasiłki te przyznawane są osobom nie pracującym bądź rezygnującym z pracy z powodu konieczności sprawowania stałej opieki nad dzieckiem niepełnosprawnym bądź ciężko chorym.
ˇ Zasiłki wyrównawcze. Z takiego zasiłku może skorzystać osoba całkowicie niezdolna do pracy z powodu wieku lub niepełnosprawności i nie posiadająca własnego źródła utrzymania.
ˇ Renty socjalne. Świadczenie to przysługuje osobie niepełnosprawnej w stopniu znacznym, bądź umiarkowanym a niepełnosprawność powstała przed 18 rokiem życia. Renta socjalna przysługuje niezależnie od sytuacji materialnej rodziny.
ˇ Pomoc z tyt. Ochrony macierzyństwa. Pomoc ta realizowana jest w wykonaniu Ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz. U. Nr 17 z 1993 poz. 78 z późn. zmianami). Zasiłki z tyt. macierzyństwa przysługują kobietom od VIII miesiąca ciąży do II miesiąca życia dziecka pod warunkiem spełnienia kryterium dochodowego, które wynosi 384 zł. na osobę w rodzinie. Ponadto przysługuje jednorazowy zasiłek na każde urodzone dziecko. Kwota zasiłku zależy od dochodu w rodzinie.
ˇ Zasiłki rodzinne
ˇ Zasiłki pielęgnacyjne
ˇ Zasiłki okresowe. Zasiłki okresowe są zadaniem fakultatywnym, przyznawanym w miarę posiadanych możliwości finansowych. Są udzielane głównie w sytuacjach występowania w rodzinie długotrwałej choroby, wielodzietności, bezrobocia oraz z powodu innych trudnych sytuacji życiowych.
ˇ Zasiłki okresowe gwarantowane. Pomoc przysługuje osobie samotnie wychowującej dziecko do 15 roku życia, która utraciła prawo do zasiłku dla bezrobotnych.
ˇ Usługi opiekuńcze. Świadczone są osobom niezdolnym do samodzielności i nie mogącym skorzystać z wystarczającej pomocy rodziny.
ˇ Zasiłki celowe i w naturze. Jest to pomoc jednorazowa na zaspokojenie niezbędnych potrzeb bytowych takich jak zakup opału, art. szkolnych, dofinansowanie kosztów leków i leczenia, odzieży, zaspokojenia potrzeb pokarmowych itp.
ˇ Dożywianie dzieci w szkołach. Pomoc w postaci dożywiania jest świadczona na wniosek rodziców dzieci, jak również przedstawicieli szkół i innych instytucji bądź organizacji.

Każda sprawa o udzielenie pomocy jest rozpatrywana indywidualnie, tak jak sytuacja każdej osoby i rodziny jest niepowtarzalna. Dokładnych informacji na temat możliwości korzystania ze wsparcia udzielają pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bochni - ul. Kazimierza Wilk. 2, gdzie również można składać wnioski o udzielenie pomocy. Najlepiej jest to uczynić osobiście, bowiem tylko wówczas można uzyskać najlepszą informację i najszybciej załatwić sprawę.


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



Artur Sokalski

BEZDROŻA SEKT
EKOLOGIZM

Lato jest szczególnym czasem, w którym chcemy chociaż na chwilę oderwać się od zwykłej codzienności. Wędrując po wakacyjnych ścieżkach poznajemy innych ludzi, stykamy się z nowymi środowiskami. Wakacje są więc idealnym, często najważniejszym czasem agitacji oraz werbunku nowych członków sekt i ruchów parareligijnych. Na to zagrożenie powinniśmy uczulić naszych bliskich, a przede wszystkim młodzież. Jednym z takich ruchów określających siebie jako nową religię jest rozbity na szereg nurtów i organizacji Ekologizm Fundamentalistyczny.

Ekologizm Fundamentalistyczny postrzega człowieka jako jedyne źródło niszczące porządek świata. Zasadniczy wpływ na ukształtowanie się tej koncepcji miały hinduistyczne sekty dalekiego wschodu, a w ostatnich latach New Age. Wspólną podstawę tych ruchów stanowi kult świata (panteizm) i migracja dusz. Wartość życia człowieka sprowadzają one do wartości jakiegokolwiek elementu przyrody. Tu już widać podstawową różnicę między takimi poglądami a wiarą chrześcijanina. Chrystus umarł na krzyżu nie za jakiś element przyrody, ale za ludzi, za każdego z nas, dla zbawienia duszy, którą tylko człowiek posiada. Wierzymy, że po dobrym życiu Bóg Ojciec nagrodzi nas życiem wiecznym, a nie rozmyjemy się w jakiejś bliżej nieokreślonej energii kosmosu. Życie jest jednokierunkowym pielgrzymowaniem ku Niebu, nie zaś kolejnym wcieleniem duszy w równoległe byty. Mamy czcić jedynego Pana Boga w Trójcy Świętej, którego poznajemy w pięknie stworzenia, a nie światu stworzonemu przypisywać boskie przymioty. Dlatego głównym wrogiem i obiektem ataków w sferze doktrynalnej (na razie nie fizycznej) jest Kościół Katolicki i cała cywilizacja Judeochrześcijańska.

Ekologizm wyrósł z rewolucji młodzieży 1968roku. Inspiratorami tych zamieszek, które wiosną i latem objęły większość państw zachodnich byli funkcjonariusze tamtejszych partii komunistycznych. Niecały rok po tych wydarzeniach James Lovelock i Lynn Martgulis wysunęli hipotezę, w której "Ziemia (Gaja), a właściwie jej biosfera, jest samoregulującym się systemem złożonym z inteligentnie współpracujących ze sobą procesów". Celem tej współpracy ma być trwałe podtrzymywanie na niej istnienia życia. Termin Gaja stworzył żyjący w VII w. p.n. Chr. Grek Hezjodos. Zebrał on w formę literacką ludowe wierzenia traktujące Ziemię - Gaję jako boginię pramatkę wszechrzeczy. Teoria Lovelocka i Martgulis została dość szybko odrzucona z naukowego punktu widzenia. Trafiła jednak na podatny grunt lewicowych środowisk akademickich Europy zachodniej i Stanów Zjednoczonych. Ciekawe jest to, że swoich gorliwych "wyznawców" ruch ten znajdował wyłącznie wśród słuchaczy i wykładowców kierunków humanistycznych. Jeden z nich, profesor filozofii z Austrii Peter Singer w swojej książce z 1975 roku stwierdził, że nie ma żadnych różnic miedzy człowiekiem i zwierzęciem, a jakiekolwiek wykorzystywanie zwierząt jest odmianą rasizmu. Dla określenia twierdzenia stworzył termin "rodzaizm", choć logicznie powinien to być gatunkizm (różnice są między gatunkami, a nie rodzajami - jednostka systematyczna wyższego rzędu). Ale obawiam się, że gatunkizm byłby nawet w jego formie anglojęzycznej trudny do wykrzyczenia na demonstracji i przynajmniej dźwiękowo dziwaczny. Peter Singer został uznany za ojca ideologii "wyzwolenia zwierząt". Głosi ona, że w obronie zwierząt można poświęcać życie ludzkie. Nie są to gołosłowne oskarżenia. W samej tylko Wielkiej Brytanii w 1994 roku Front Wyzwolenia Zwierząt podłożył 29 bomb, i wysłał 103 listy pułapki. Celem ataku byli naukowcy wykonujący doświadczenia na zwierzętach, producenci odzieży, żywności i restauracje. Jakże te chore poglądy są różne od chrześcijańskiej wizji świata, w której człowiek ma niekwestionowane pierwsze miejsce wśród stworzeń. Na człowieku ciąży szczególny obowiązek ochrony dzieła stworzenia, jakim jest świat przyrody. Prawdziwa ochrona środowiska wg dokumentów Stolicy Świętej nie polega na wyeliminowaniu człowieka przez rodzący się totalitaryzm ekologiczny na wzór totalitaryzmu komunistycznego, czy nazistowskiego, lecz na harmonijnym współistnieniu i wspólnym rozwoju człowieka wraz z otaczającym go światem.

Wszystkich zainteresowanych problematyką ekologizmu i innych ruchów parareligijnych odsyłam do wydanej w 1995 roku przez Krakowskie Wydawnictwo "Gotów" serii "Pytania nieobojętne" autorstwa ks. Andrzeja Zwolińskiego.


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



Anna Fischer

ZWIASTUNEK MARYI DLA DZIECI

15 sierpnia obchodzimy Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Święto to obchodzono już w VI w. Dotyczy ono wzięcia Maryi z duszą i ciałem do "chwały nieba", co ogłosił papież Pius XII jako prawdę objawioną przez Boga, choć nie wiemy kiedy i gdzie się to stało i nie znamy świadków tego wydarzenia. Symbolem łask, którymi obdarzył Maryję Bóg są kwiaty, owoce i kłosy zbóż, które w tym dniu, w Polsce poświęca się w kościołach. Dlatego to święto nazywa się również Świętem Matki Boskiej Zielnej.

Natomiast 26 sierpnia czcimy Matkę Boską Częstochowską jako Królową Polski. Tak mówimy do Niej w Litanii Loretańskiej, tak śpiewamy w licznych pieśniach.

"Matko Boska, Królowo Polska,
O Pani nasza Częstochowska"
"Z dawna Polski Tyś Królową Maryjo".

Po raz pierwszy oddał Polskę pod opiekę Królowej Maryi król Jan Kazimierz w 1656r., składając śluby w Katedrze Lwowskiej. W roku 1956 prymas Polski ks. kardynał Stefan Wyszyński zredagował tekst Ślubów Jasnogórskich, ponawiając śluby przodków.

Bajeczka o krasnoludku...

Krasnoludek mały wyruszył szukać wiatru w polu, w dzień słoneczny - rozżarzony upałem. Zanim osiągnął cel ciekawej i długiej podróży, zgrzał się, bardzo stłukł i przeokropnie znużył. Z daleka zielony, pachnący las nęcił poczuciem chłodu - zapraszały w ukłonach się gnąc pszczoły leśne na kieliszek miodu.

Muchomory wyrosły w mchu, jak wspaniałe kolorowe fotele. Postanowił krasnoludek więc wstąpić i odpocząć na chwilę. Siadł na małym muchomorze i słuchał ciekawie o tym, co słychać w całym borze. A tymczasem na zegarze słonecznym godziny i minuty biegły naprzeciw wieczoru krokiem tanecznym. O świcie ocknął się krasnoludek nagle - rozglądnął się dookoła - sam sobie nie dowierza - historia zupełnie nowa! Siedzi wysoko, wysoko na dużym muchomorze, jak na rozłożystym parasolu i na ziemię zeskoczyć nie może! A to wszystko ani sen, ani żadne czary, wydarzenie najzupełniej zwyczajne. Po prostu przez całą noc padał deszcz, a po deszczu to przecież wiadomo, jak wszystkie grzyby rosną!


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



Anna Fischer

OSTRY DYŻUR - WYJAZDY I POWROTY

25 lipca przeżywaliśmy wspomnienie św. Krzystofa. Jego wizerunek znają kierowcy, którzy proszą go o opiekę i bezpieczeństwo swoje i swych pasażerów. Wspomnienie tego świętego i spraw jemu powierzonych wywołało pewną refleksję.

25 lipca przeżywaliśmy liturgiczne wspomnienie św. Krzysztofa - patrona podróżnych. Jego wizerunek znają kierowcy, którzy proszą go o opiekę i bezpieczeństwo swoje i swych pasażerów. Wspomnienie tego świętego i spraw jemu powierzonych wywołało pewną refleksję. Słowa tytułu potraktować chcę jako symbol problemów bardzo ważnych zawsze, ale szczególnie w porze trwających letnich wyjazdów.

Ostry dyżur - ruch na korytarzach i salach szpitalnych, zawieszenie odwiedzin, głosy pielęgniarek: "mamy przyjęcie", odgłosy wózków wożących chorych - to tylko kilka "znaków" tego dnia, których ostatnimi czasy byłam wielokrotnie świadkiem.

W dniu takim, leżąc w szpitalu, przeżywa się we wzmożony sposób tragedię ludzi i tych poszkodowanych i tych, którzy z nimi przybyli. Ale mam w pamięci również inne sceny.

Godzina druga w nocy - cały oddział zostaje "postawiony na równe nogi" przez trzech przywiezionych pacjentów wskazujących na spożycie alkoholu przekraczające wszelkie normy. Awantury, "specyficzne" dowcipy, wyzwiska kierowane pod adresem pielęgniarek i lekarza. Pozornie nic nie wskazywało na to, że są chorzy, ale zapewne mieli jakieś obrażenia, a szpital miał ostry dyżur, musiał ich przyjąć. Jeden z nich po 3 dniach (!) przypomniał sobie o pozostawionych w domu dzieciach.

Dlaczego o tym teraz piszę - ogarnia mnie bowiem przerażenie, ile w Polsce będzie takich ostrych dyżurów, ile ofiar wypadków drogowych (bo tych było bardzo dużo), ilu pijanych, którzy je spowodowali. Myślę, że wszyscy wsiadający do aut powinni pomyśleć o symbolicznym "ostrym dyżurze", aby powrócić szczęśliwie. Powinni to uczynić zwłaszcza ci, którzy lubią szybką, bez wyobraźni, jazdę, wyprzedzanie lub mają na sumieniu we krwi alkohol.

Znalazłam ostatnio piękny tekst modlitwy, jakże aktualny zawsze i dla każdego kierowcy. Oto jej fragmenty:

"Boże, który rządzisz całym wszechświatem, daj mi pewne oko i rękę, abym nikomu nie wyrządził szkody na drogach.
Boże, który przestrzegasz praw przez siebie wydanych (...) daj mi zachowywać przepisy drogowe na ziemskich drogach.
Dawco życia, nie pozwól, abym się stał przyczyną śmierci lub kalectwa tych, którym dałeś życie (...). Stworzycielu, Zbawco ludzi, (...) naucz mnie używać maszyny, którą prowadzę, tylko dla dobra współbraci i dla dobra wspólnego.
Panie (...) pokonuj we mnie pokusę pośpiechu i nadmiernej szybkości. Panie, Stworzycielu świata i ludzi, niech piękno świata, życzliwość ludzi i radość Twej Łaski towarzyszą mi zawsze. Amen".

W czasie lata, wyjazdów wakacyjnych, życzę wszystkim Czytelnikom bezpiecznych, szczęśliwych wakacji – wyjazdów i powrotów.


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



Czesław Sieczka

ORGANY W REMONCIE

O bardzo złym stanie organów w naszej bazylice mówi się już od dawna. Sprawa renowacji instrumentu martwi chyba najwięcej Proboszcza parafii, który zdaje sobie sprawę z tego jak ważne, kosztowne i nieodzowne jest to przedsięwzięcie. Decyzja została podjęta. Sprawa naprawy organów przybiera oczekiwany finał. Ten stary instrument poddany zostanie gruntownej renowacji. Będzie to jeszcze jedna znacząca pamiątka Roku Jubileuszowego.

Po koncercie organowym Ireneusza Wyrwy 2.06.98r. p. Wojciech Czerny pisał na łamach "Zwiastuna" - "Bocheńskie organy nie mogą zabrzmieć w sposób pełny. Ten fakt bardzo smuci. Konieczne jest przeprowadzenie kosztownych prac renowacyjnych, nie będzie to możliwe bez hojności parafian [...]. Organy w naszej bazylice wymagają natychmiastowej konserwacji, przypominają one ciężko chorego człowieka, któremu pomoc jest naszym obowiązkiem."

O potrzebie ratowania instrumentu pisał także ks. J. Kaleta w majowym numerze naszego pisma z 1998 "Stulecie rekonstrukcji bocheńskich organów". Autor przytoczył dokument w formie kosztorysu z 1898 r. rękopis S. Fischera "Najstarsze inwentarze kościoła parafialnego w Bochni" oraz fragmenty kosztorysów i notatek organmistrzów dokonujących wcześniejszych rekonstrukcji.

Obecnie renowację instrumentu przeprowadza organmistrz Ireneusz Wyrwa. Natomiast prospekt zewnętrzny podda konserwacji pani mgr Alina Kostka-Bernady.


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



Barbara Krakowska

PIELGRZYMKA NAUCZYCIELI I WYCHOWAWCÓW DO CZĘSTOCHOWY

W pierwszych dniach lipca Częstochowa tradycyjnie już gościła nauczycieli. Miała wtedy miejsce 63 pielgrzymka pracowników oświaty na Jasną Górę.

Jak co roku nasze spotkanie u stóp Maryi rozpoczęło się Apelem Jasnogórskim w sobotni wieczór, który poprzedził nocne czuwanie prowadzone przez nauczycieli i wychowawców z Diecezji Sosnowieckiej. O północy miała miejsce msza św. pod przewodnictwem i z homilią krajowego Duszpasterza ks. Jana Kowalskiego.

W drugim dniu pielgrzymki, w niedzielę na Wałach i wokół Jasnogórskiego Szczytu zebrali się pielgrzymi z całej Polski. Najpierw wysłuchaliśmy wykładu ks. prof. dra hab. Pawła Bortkiewicza "Etyka w polskiej szkole w Europie XXI wieku". Mówca przypomniał biblijne pytanie: "Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?" i odniósł te słowa do współczesności. Wskazał następnie na sytuację szkoły wobec kryzysu cywilizacji, którego sednem jest sposób istnienia, w którym człowiek żyje tak, jakby Bóg nie istniał - pozbawiony obiektywnej prawdy. Ks. prof. odwołał się do papieskich encyklik: "Evangelium vitae" i "Fides et ratio" oraz przywołał słowa ich autora: "gdy człowiekowi odbierze się prawdę, wszelkiej próby wyzwolenia go, stają się całkowicie nierealne, ponieważ prawda i wolność albo istnieją razem, albo też razem marnie giną".

W dalszych rozważaniach wykładowca omówił zagrożenia i szansę "europejskości" polskiej szkoły, wskazał na wartość prawdy w dziele formacji człowieka oraz rolę etyki i religii.

Tuż po wykładzie, po krótkich wystąpieniach Krajowego Duszpasterza Nauczycieli i Wychowawców oraz dra Józefa Winiarskiego, naczelnego redaktora "Wychowawcy" rozpoczęła się msza św. Przewodniczył jej ks. Biskup dr Józef Zawitkowski z Łowicza, z pewnością znany Czytelnikom "Zwiastuna" choćby z kazań podczas niedzielnych mszy radiowych. Biskup Zawitkowski został nazwany "poetą franciszkańskiej dobroci". Napisał wiele książek, jest autorem modlitewnika "Panie Mój" oraz hymnu z okazji Kongresu Eucharystycznego pt: "Panie dobry jak chleb". Publikacje swoje podpisuje pseudonimem literackim "Ks. Tymoteusz" i jak sam mówi, najczęściej zwraca się do młodzieży, ponieważ ona jest najbardziej wymagającym słuchaczem.

Kazanie do nauczycieli i wychowawców Ks. Biskup rozpoczął jak zwykle charakterystycznym "Kochani Moi" i zauważył, że nauczyciele zawsze na początku wakacji przybywają do Matki Bożej, aby być blisko Niej, bo najlepiej jest przy Matce. Następnie przywołał kilka obrazów z literatury i własnego życia. Przypomniał Macieja Borynę siejącego zboże, chleb dzielony między domowników, bohaterów nowel Konopnickiej, Inwokację oraz swoją panią od polskiego, której zawdzięcza miłość do języka ojczystego. Wspomniał też innych pedagogów, których spotkał w swoim życiu. Mówił o chlebie, siewie, szkole, bo to jak powiedział, jest sprawa nasza, domowa, częstochowska, bowiem szkoła jest tak potrzebna człowiekowi jak chleb, lecz szkoła dobra. Dalej kaznodzieja podkreślił, że rok 2000 jest doskonałą okazją do nauczycielskiego rachunku sumienia, gdyż nie zawsze było dobrze. Wspomniał te czasy, w których do ucznia mówiono trzema różnymi językami: innym w domu, jeszcze innym w szkole i również innym na religii. To jest nie dopuszczalne - podkreślił - Tak nie może być! Do dziecka należy mówić jednym językiem. Biskup Zawitkowski skrytykował istnienie tzw. "idoli". "Idol to bałwan - powiedzcie to dzieciom - który jest zimą, a wiosną spłynie". Uzasadnił swoje słowa tym, iż nie można podziwiać kogoś, kto ma siódmą żonę, bo to oznacza, że on kogoś siedem razy skrzywdził.

Potem usłyszeliśmy także to, że nauczanie nie jest zawodem, jest powołaniem oraz pytanie: "Skąd Wy macie tyle cierpliwości? Skąd takie oczy dobre? Nerwy nie poszarpane? Potraficie się uśmiechać, bo jesteście - dobra pani, dobry pan". Mówca niejednokrotnie podkreślał, że szkoła stoi osobowością nauczyciela, jego moralnością, że kocha młodzież ten, kto wymaga. Życzył nam nauczycielom, aby szacunek uczniów był dopłatą do niesprawiedliwych pensji i podzielił się pewnością, że reforma oświaty jest możliwa, jeśli zrobią ją nauczyciele, uczniowie i księża.

Po południu, tradycyjnie o godz. 14.00 odbyła się Droga Krzyżowa na Wałach Jasnej Góry. Trochę zmęczeni jednak duchowo ubogaceni opuściliśmy Częstochowę, a w drodze powrotnej odwiedziliśmy kościół w Łagiewnikach, aby pomodlić się przy relikwiach św. Faustyny Kowalskiej.


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



WAKACYJNY KONKURS dla spostrzegawczych

Prosimy policzyć wszystkie postacie Aniołów (rzeźby i płaskorzeźby) znajdujące się w Bazylice św. Mikołaja. Ponieważ konkurs wymaga czasu i uwagi, zostanie rozstrzygnięty we wrześniu. Rozwiązania należy nadsyłać na adres kancelarii parafialnej (lub e-mailem) do końca wakacji. Na zwycięzców czekają nagrody.


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



OGŁOSZENIA

Włączeni przez chrzest św. do naszej rodziny parafialnej:
Julia Katarzyna Klimek, ur. 16.04.2000 r.;
Natalia Kinga Kozieja, ur. 9.05.2000 r.;
Katarzyna Joanna Bocheńska, ur. 16.05.2000 r.;
Oliwia Małgorzata Domagała, ur. 12.04.2000 r.;
Jakub Jarosław Rynduch, ur. 22.04.2000 r.;
Bartłomiej Samek, ur. 14.05.2000 r.;
Mateusz Paweł Rajski, ur. 4.05.2000 r.;
Aleksandra Magdalena Ćwik, ur. 3.06.2000 r.;
Karolina Nosek, ur. 20.04.2000 r.;
Paweł Dariusz Nowak, ur. 30.05.2000 r.;
Kacper Paweł Majewski, ur. 18.02.2000 r.;
Mateusz Grzegorz Goc, ur. 12.05.2000 r.;
Izabela Natalia Krzyszkowska, ur. 28.04.2000 r.;
Natalia Wanda Moneta, ur. 3.05.2000 r.;
Natalia Klaudia Walasik, ur. 25.06.2000 r.;
Aleksandra Zofia Morajko, ur. 5.11.1999 r.;
Klaudia Oliwia Cybura, ur. 31.03.2000 r.;
Dominik Piotr Cybura, ur. 1.02.2000 r.;
Sebastian Jakub Biernat, ur. 6.05.2000 r.;
Jakub Andrzej Całka, ur. 8.06.2000 r.;
Bartosz Paweł Sekman, ur. 27.06.2000 r.;
Zuzanna Ewa Seredyńska, ur. 24.05.2000 r.;

Pamiętajmy w modlitwach o nowych członkach naszej rodziny parafialnej.

Sakramentalny związek małżeński zawarli:
- Jacek Brzęk, zam. Bochnia i Monika Grażyna Mus, zam. Bochnia.
- Marcin Góral, zam. Bochnia i Barbara Wanda Kurczab, zam. Bochnia.
- Dariusz Józef Panna, zam. Mały Wiśnicz i Beata Elżbieta Trzaskalska, zam. Mały Wiśnicz.
- Jacek Michał Moskalik, zam. Bochnia i Beata Elżbieta Skowronek, zam. Bochnia.
- Piotr Janusz Desput, zam. Bochnia i Joanna Małgorzata Struzik, zam. Bochnia.
- Maciej Hubert Szerla, zam. Bochnia i Irena Ewa Rzepka, zam. Bochnia.
- Krzysztof Kaczmarski, zam. Tomaszów Mazowiecki i Ewa Bożena Kurek, zam. Kopaliny.
- Robert Paweł Nosal, zam. Bochnia i Monika Joanna Pachuta, zam. Bochnia.
- Piotr Wojciech Przepiórka, zam. Damienice i Edyta Krystyna Mitka, zam. Bochnia.
- Andrzej Kazimierz Florczyk, zam. Bochnia i Joanna Irena Włudyka, zam. Bochnia.
- Artur Stefan Sumara, zam. Bochnia i Nina Barbara Nosalska, zam. Bochnia.
- Krzysztof Adam Stokłosa, zam. Targowisko i Elżbieta Jolanta Drużkowska, zam. Bochnia.
- Grzegorz Porada, zam. Kazimierza Wielka i Agnieszka Dorota Szot, zam. Bochnia.

Nowym małżonkom życzymy mocy łaski Bożej w budowaniu trwałej wspólnoty rodzinnej.

Odeszli do Pana:
+ Maria Wrońska, ur. 3.08.1912 r., + 22.06.2000 r.;
+ Tadeusz Żabiński, ur. 7.11.1922 r., + 26.06.2000 r.;
+ Czesław Duda, ur. 18.11.1930 r., + 7.07.2000 r.;
+ Eugenia Maria Snopek, ur. 28.07.1928 r., + 12.07.2000 r.;
+ Halina Maria Piechura, ur. 9.06.1941 r., + 14.07.2000 r.;
+ Stefan Eugeniusz Zdebski, ur. 10.09.1923 r., + 18.07.2000 r.;
+ Andrzej Barański, ur. 28.10.1952 r., + 23.07.2000 r.;
+ Janina Gawor, ur. 12.01.1916 r., + 23.07.2000 r.;
+ Stefan Przybyło, ur. 22.06.1914 r., + 26.07.2000 r.;

Niech Miłosierny Bóg obdarzy ich szczęściem wiecznym.

W trosce o nasze Sanktuarium ofiary złożyli:
- 2 Róża Ojców - 75 zł.
- 3 Róża Ojców - 50 zł.
- 5 Róża Ojców - 45 zł.
- 6 Róża Ojców - 55 zł.
- 7 Róża Ojców - 55 zł.
- 8 Róża Ojców - 40 zł.
- 9 Róża Ojców - 60 zł.
- 10 Róża Ojców - 60 zł.
- 11 Róża Ojców - 220 zł.
- 12 Róża Ojców - 40 zł.
- 13 Róża Ojców - 50 zł.
- 15 Róża Ojców - 40 zł.
- 16 Róża Ojców - 60 zł.
- 16 Róża Ojców - 160 zł.
- 18 Róża Ojców - 60 zł.
- 19 Róża Ojców - 60 zł.
- 20 Róża Ojców - 150 zł.
- 15 Róża Matek - 95 zł.
- 17 Róża Matek - 45 zł.
- 19 Róża Matek - 150 zł.
- 44 Róża Matek - 100 zł.
- 58 Róża Matek - 100 zł.
- 60 Róża Matek - 80 zł.
- 68 Róża Matek - 150 zł
- mieszk. ul. Św. Marka bl. 2 - 70 zł.
- Franciszkański Zakon Świeckich - 100 zł.

Bóg zapłać za wymienione ofiary, za złożone w II niedzielę miesiąca oraz ofiarodawcom indywidualnym.

Za nami:
23-30.06 Pielgrz. Nauczycieli do Włoch
1.07 Pielgrzymka Nauczycieli i Wychowawców do Częstochowy
3-9.07 Pielgrz. Narodowa do Rzymu
1.07 Pielgrz. Matek Róż Żywego Różańca
5.08 Pielgrz. Ojców Róż Żywego Różańca
7.07 Msza św. i procesja różańcowa z lampionami
6.08 Święto Przemienienia Pańskiego

Przed nami:
15.08 Uroczystość Wniebowzięcia NMP
17-25.08 VIII Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę
26.08 Uroczystość NMP Częstochowskiej
1.09 Rozpoczęcie roku szkolnego
7.09 Msza św. i Procesja Różańcowa z lampionami
8.09 Uroczystość Narodzenia NMP


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



ZAPROSZENIE NA FESTIWAL

W dniach 29 IX - 01 X 2000 r. w Parafii św. Mikołaja w Bochni odbywać się będzie VIII Festiwal Piosenki Maryjnej "Ad Gloriam Deiparae".

Do udziału w Festiwalu zapraszamy solistów, zespoły dziecięce oraz zespoły młodzieżowe. Zgłoszenia do udziału w festiwalu można nadsyłać do 20 IX 2000r. Zgłoszenie powinno zawierać: kasetę z nagraniami piosenek konkursowych, kartę uczestnictwa (informacje o zespole), teksty piosenek (2 egzemplarze). Wymogiem regulaminowym jest wykonanie 2 utworów, w tym jednego o tematyce Maryjnej.

Wszelkich informacji o festiwalu udziela i zgłoszenia przyjmuje:

Ks. Zbigniew Szostak
Parafia św. Mikołaja, Plac św. Kingi 9,
32-700 Bochnia z dopiskiem "Ad Gloriam"
tel. (014) 611-91-00, (0602) 294-697
email: zszostak@tarnow.opoka.org.pl
Strony Festiwalu w internecie


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]



STOPKA REDAKCYJNA

ZWIASTUN MARYI
MIESIĘCZNIK BAZYLIKI MNIEJSZEJ ŚW. MIKOŁAJA W BOCHNI
SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ RÓŻAŃCOWEJ

Wydaje: Parafia św. Mikołaja w Bochni, Pl. św. Kingi 9, 32-700 Bochnia,

Redakcja: ks. Wiesław Orwat (red. prow.), Czesław Sieczka (z-ca red. prow.), Anna Fisher, Agnieszka Kastory, Barbara Krakowska, Jacek Kucharski, Maria Elżbieta Mroczek, Mateusz Olszewski, Małgorzata Rojewska, Jan Zięba,

Grafika: Magdalena Pączek, Urszula Dyląg,

Przepisywanie tekstów: Krzysztof Halaszka, Adam Hans, Andrzej Kasprzyk, Marcin Korman, Marcin Kwiatek, Jakub Napora, Piotr Nowakowski, Błażej Stal, Tomasz Udziela, Mirosław Weiss, Justyna Warmuz,

Zdjęcia: ks. Stanisław Łątka, Sławomir Jabłoński,

Skład komputerowy i przygotowanie wersji internetowej:
Jacek Kucharski tel. (0604) 518-657, e-mail: jacek@kucharscy.com.pl

e-mail do redakcji


[ wersja multimedialna ]   [ stopka ]   [ spis treści ]   [ archiwum ]   [ list do redakcji ]   [ powrót do św.Mikołaja ]


Przygotowanie wersji internetowej: Jacek Kucharski